Janusz Schwertner

Raport na temat wiedzy, jaką miał Watykan na temat oskarżanego o molestowanie
nieletnich i dorosłych byłego kardynała Theodore’a McCarricka został sporządzony
na życzenie papieża Franciszka. Dziś po południu został przekazany opinii
publicznej.

Zdaniem prof. Stanisława Obirka, ustalenia zawarte w raporcie to „rzeczy
powszechnie znane, przynajmniej od lat 90”. – Jednak jego wielką zaletą jest to, że
wszystko zostało tam uporządkowane: dokumenty, nazwiska… Z mojej
perspektywy nie jest to żaden przełom, bo ja mówię o tym już od ponad 20 lat. Ale
każdy, kto nie chciał wierzyć w dotychczasowe opracowania, zapewne przeżyje
wstrząs – mówi prof. Obirek.

Jego zdaniem Watykan podszedł do sprawy „bez znieczulenia”. – Ten czas, który
dali sobie na przygotowanie tego raportu, został dobrze spożytkowany. Nie dziwię
się, że długo to trwało, bo ciągle pojawiały się nowe dokumenty, nowe
okoliczności. Ale warto było czekać – uważa.

-Oczywiście o pewnym przełomie można mówić w kontekście oceny postaci Jana
Pawła II. Wzmianki o nim pojawiają się w tym raporcie bardzo często, podobnie
jak nazwisko Stanisława Dziwisza. Sprawa jest jasna: Jan Paweł II brał udział w
tuszowaniu pedofilii w Kościele. Ten raport to decydujący cios dla tych, którzy
próbowali za wszelką cenę bronić polskiego papieża. Na zasadzie: „dobry car, tylko
bojarzy źli”. No niestety, car też brał w tym udział – uważa kategorycznie prof.
Stanisław Obirek.

-Nie ma już możliwości, żeby to dalej podważać. Choć w raporcie jest pewna próba
złagodzenia ostrego sądu na temat Jana Pawła, poprzez sugestie, że jego postawa
ma związek z polskimi doświadczeniami i świadomością, jak komuniści różnymi
sposobami próbowali oczerniać biskupów. To m.in. dlatego papież mógł wierzyć
deklaracjom biskupów o niewinności, sądząc, że to oskarżyciele rzucają
pomówienia, chcąc szkodzić Kościołowi – tłumaczy.

Czy po raporcie ocena Jana Pawła II diametralnie się zmieni? – Przede wszystkim
nie wolno nam uciekać nadal od faktów. Ja przez lata o tym mówiłem i wtedy
byłem nazywany złym ptakiem, co własne gniazdo kala. Oczywiście rozumiem
mechanizmy wyparcia, dla nas to bardzo bolesne dowiadywać się takich rzeczy o
tak ważnej i powszechnie czczonej osobie. Jednak fakty są bezlitosne – przekonuje
prof. Obirek.

-To jest 450 stron solidnie udokumentowanego tekstu. Nie ma o czym
dyskutować. Można jedynie zastanawiać się nad mechanizmami i strukturami,
które panowały w Kościele, że takie rzeczy przez lata były tam możliwe – puentuje.

Ukarany przez papieża Franciszka za pedofilię były kardynał Theodore
McCarrick z USA, który został wydalony ze stanu kapłańskiego, w 2000
r. w liście do biskupa Stanisława Dziwisza – wtedy sekretarza Jana
Pawła II – zapewniał o swej niewinności i odrzucał zarzuty. List
przeczytał papież – ogłosił Watykan.

Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej na życzenie Franciszka sporządził i
opublikował we wtorek raport na temat wiedzy, jaką miał Watykan na temat
oskarżanego o molestowanie nieletnich i dorosłych dostojnika, a także procesów
decyzyjnych, jakie podejmowano w jego sprawie.

W raporcie ujawniono, że w 1999 r. nuncjatura apostolska w Waszyngtonie została
ostrzeżona przez ówczesnego arcybiskupa Nowego Jorku kardynała Johna
Josepha O’Connora, że planowana nominacja McCarricka na metropolitę stolicy
USA może wywołać „poważny skandal” z powodu krążących wtedy głosów o
zachowaniu hierarchy wobec młodych mężczyzn.

Za ważny krok Watykan uznał decyzję podjętą przez Jana Pawła II, który poprosił
nuncjusza w USA o sprawdzenie tych zarzutów. Dochodzenie nie przyniosło
konkretnych dowodów. Mimo to – ujawniono w raporcie – papież zdecydował o
wycofaniu kandydatury McCarricka.

Następnie poinformowano, że do radykalnej zmiany doszło po tym, gdy 6 sierpnia
2000 r. McCarrick na wiadomość o wątpliwościach co do jego kandydatury na
metropolitę Waszyngtonu napisał list do biskupa Dziwisza, w którym zapewnił o
swej niewinności i o tym, że „nigdy nie utrzymywał stosunków seksualnych z
żadną osobą”.

Jan Paweł II przeczytał list i był przekonany, że hierarcha mówi prawdę, a zarzuty
są bezpodstawne. To wtedy, jak wynika z watykańskiego raportu, polski papież
zalecił, by nazwisko McCarricka przywrócono na listę kandydatów na metropolitę
najważniejszej archidiecezji w USA, na którą został potem wybrany. To jeden z
głównych wątków raportu.

Watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin oświadczył: „Publikujemy
raport z bólem z powodu ran, jakie sprawa ta wywołała u ofiar, ich rodzin, w
Kościele w Stanach Zjednoczonych, w Kościele powszechnym”.

Jak informuje „The Washington Post”, raport zdaje się ograniczać winę papieża
Franciszka, który jest przedstawiany jako działający przeciwko McCarrickowi, gdy
pojawiły się wyraźne dowody na popełnianie przez byłego kardynała czyny. W
raporcie czytamy, że Franciszek przed 2017 r. słyszał „tylko o zarzutach i
pogłoskach związanych z niemoralnym postępowaniem z dorosłymi” i miał
wrażenie, że zarzuty te zostały „rozpatrzone i odrzucone przez Jana Pawła II”.

Jedna z kobiet, prosząc o anonimowość w celu ochrony tożsamości swoich dzieci,
powiedziała w wywiadzie, że wysłała niepodpisany list do każdego kardynała
Stanów Zjednoczonych w latach 80-tych, wyraźnie opisując seksualne znęcanie się
McCarricka nad swoimi nastoletnimi synami.

Streszczenie obszernego, 450-stronicowego tekstu sugeruje, że Jan Paweł II „mógł
zostać zaślepiony przez wcześniejszą przyjaźń z McCarrickiem w latach 70-tych”
oraz „przez jego doświadczenie w komunistycznej Polsce, gdzie władze niekiedy
wysuwały fałszywe oskarżenia pod adresem biskupów, aby spróbować zaszkodzić
reputacji Kościoła” – czytamy w „National Catholic Reporter”.

Jak wynika z podsumowania raportu, choć nie ma bezpośrednich dowodów,
wydaje się prawdopodobne, że wcześniejsze doświadczenia Jana Pawła II w Polsce
dotyczące wykorzystania fałszywych zarzutów wobec biskupów w celu poniżenia
pozycji Kościoła przyczyniły się do uwierzenia w argumentację McCarricka.

Raport obciąża również czterech biskupów katolickich w New Jersey, gdzie
McCarrick pełnił funkcję arcybiskupa Newark, zanim został mianowany
Waszyngtonem. Zostali oni zapytani już w czerwcu 2000 r. o zarzuty wobec
McCarricka. W dokumencie nie ujawniono nazwisk biskupów.

„Obecnie wiadomo, że trzech z czterech amerykańskich biskupów przekazało
Stolicy Apostolskiej niedokładne i niepełne informacje na temat zachowania
seksualnego McCarricka z młodymi ludźmi” – można przeczytać w streszczeniu
raportu. „Te niedokładne informacje prawdopodobnie wpłynęły na wnioski
doradców Jana Pawła II, a w konsekwencji na samego Jana Pawła II” – dodano.

Theodore McCarrick był przez lata jednym z najbardziej wpływowych hierarchów
Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych. W latach 2000-2006 był
arcybiskupem metropolitą Waszyngtonu.

W 2018 r., po pierwszych śledztwach wszczętych w sprawie stawianych mu
zarzutach, zrezygnował z godności kardynała.

Wszczęty w Watykanie jego proces kanoniczny zakończył się wydaniem przez
Kongregację Nauki Wiary dekretu w lutym 2019 r., w którym uznano go za
winnego czynów wobec nieletnich i dorosłych. Papież Franciszek uznał ten dekret
za definitywny, w wyniku czego wydalił wtedy byłego kardynała ze stanu
kapłańskiego.

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz
ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas
zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy
w całości.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/prof-stanislaw-obirek…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.